Good bye, my love, good bye...
/Powinnam napisać to już dawno temu/
Tęsknię za przyjaciółmi - i Wy wiecie, że o Was piszę. Brakuje mi
Naszych rozmów o wszystkim i o niczym, tych rozwodzeń się nad sensem
istnienia, nad nieszczęśliwą miłością, nad źle ulokowanymi uczuciami...
Każdy z Nas wybrał drogę - każdy inną. Rozminęliśmy się już dawno temu.
Brakuje mi Was. Często zastanawiam się, czy możnaby było to zmienić,
ale... chyba lepiej nie zmieniać. Wszystko wokół się zmienia, My
również...
Pisanie tego bloga też przestało mieć sens, gdyż był mi on odskocznią od
codzienności, której szczerze nienawidziłam. Tyle lat przelewałam tu
uczucia i myśli, tylko po to, by nie wybuchnąć. Teraz zaakceptowałam
rzeczywistość, dostosowałam się, mam plan na życie i pisanie tu w niczym
mi już nie pomoże.
Uporałam się też ze zmorami przeszłości. Ów jegomoście, którzy lubili
bawić się moimi uczuciami, nie mają już do mnie dostępu. Ja sama też nie
zwracam już uwagi na sygnały, które do mnie wysyłają. Jeszcze rok temu
poleciałabym za ich skinieniem małego palca - dziś jednak mam już kogoś,
kogo nie zamieniłabym na żadnego z nich.
Chciałam tylko nadmienić, tak dla "szczęśliwego" zakończenia historii małej Angel, że u mnie wszystko dobrze.
Pomijając rozterki uczuciowe, przeprowadzki i ciągłe zmiany kierunków studiów - trafiłam w końcu na właściwy tor.
Niedługo bronię licencjat, później planuję spłodzić potomka, następnie magistrat, w międzyczasie ślub.
Zaręczyłam się z Nim. Z Nim, o którym tak mało tu pisałam, tym - który
odciągnął mnie od monitora i pokazał, że na dworze już jest wiosna. Tym,
który tak bardzo do mnie nie pasuje, a mimo to tak wiele nas łączy.
Tym, który wytrzymuje moje krzyki i huśtawki nastroju i jest zawsze obok
- nie ucieka. Tym, który mnie nie zawiódł, nie rozczarował, nie
zasmucał. I mimo, że się rozstaliśmy - to w głębi duszy czułam, że część
mnie umarła. Kiedy w środku nocy, w wigilię, ukląkł na śniegu -
zrozumiałam, że On też nie potrafi żyć beze mnie.
Czy jestem pewna, że to TEN JEDYNY? Nie. I nigdy nie będę. I tak
właściwie chyba wcale nie chcę być pewna. Wiem jedno - podjęłam decyzję.
Sama, bez porad rodziny, przyjaciół i tych wszystkich "życzliwych". Czy
wybrałam dobrze? Nie mam bladego pojęcia.
Tak więc w tym momencie kończy się opowieść angel-diary, bo przecież wszystkie bajki powinny kończyć się szczęśliwie.
Wszystkim czytelnikom, tym których poznałam i tym, którzy wstępowali tu
anonimowo, chciałabym podziękować. Licznik odwiedzin często motywował
mnie do kolejnych wpisów, a komentarze nakreślały nowe wyjścia. Nigdy
nie szukałam poklasku w tym, co piszę, ale cieszy mnie fakt, że znaleźli
się ludzie, którzy czuli podobnie. Chciałabym Wam zdradzić przepis na
szczęście, niestety nie potrafię. Życzę Wam jednak odnalezienia
właściwej drogi, uczucia, które podpowie Wam, jak poradzić sobie z
każdym dniem i pomocnego serca, na które zawsze możecie liczyć.
Pozdrawiam,
Angel
2011-02-17 17:48:24
Angel skomentuj (1)
tap madl :D
Życie jest jak pasjans
Trzeba pomyśleć, zanim wykonasz ruch
A ja wyłączyłam wszystkie zmysły
i sunę po śniegu...
Zazdroszczę ciężarnym, że są w ciąży
Ale też współczuję matkom, które
męczą się z dzieciakami.
Sama już nie wiem którędy pójść
gdzie skręcić
jak żyć...
A w takim otępieniu staję się łatwym celem.
ON to wie.
Dlatego wrócił.
po 5 latach.
bardzo złych latach.
Przestań, po prostu przestań.
Już dawno powiedziałeś STOP.
2010-12-06 14:44:56
Angel skomentuj (0)
...
Przyodziałam zęby wampira
Bo przecież teraz jest taka
moda
Harry Potter poszedł w
odstawkę
Na te wszystkie Pattisony i
Czystą Krew
(śmiech)
Robię porządki po Nim.
Nawet nie myślałam, że tyle
tego będzie
Całe życie w rozsypce, a ja
Biedna szwaczka
Muszę to wszystko jakoś
skleić
-następnym razem nie
popełni ę takiego błędu
Nie dam siebie całej
I wszystkiego co mam
Dla kilku chwil uniesienia
I beznadziejnej stagnacji
po roku
Postanowiłam być sama,
To chyba dobry wybór
Już dawno temu powinnam
Zacząć bawić się w
zakonnicę ;)
2010-11-02 10:44:17
Angel skomentuj (0)
***
Lay by ::
Wilwarin ::
Picture from ::
BlueBlack DeviantArt ::